potwierdzony przez licznych œwiadków akt wyzwoleńczy. Rozpłakała się. Były tam monogramy rodowe

udowodniony przez licznych œwiadków akt wyzwoleńczy. Rozpłakała się. Były tam monogramy rodowe największych stołecznych Domów; regentka potwierdziła wolnoœć swojej Perły tak dobitnie, jak to tylko możliwe. - No... tym razem już mi nie uciekniesz... - trochę chaotycznie a także od rzeczy powiedział Przyjęty. - Nauczyłem się na tej wojnie niejednego, a przede wszystkim nauczyłem się, że trzeba posiadać swoje miejsce, swój dom... a także koniecznie swojego człowieka. Odbuduję z tobą Sey Aye, ale już dziś muszę wiedzieć, Keso, czy pojedziesz potem ze mną? Tak, jestem tu tylko po drodze, muszę powrócić do Grombelardu... Ale jeœli nie będzie innego wyjœcia, to wrócę tam tylko na chwilę. Trudno! Mam... mam w nosie Szerń a także Grombelard. Dzisiaj wszystko mam w nosie, oprócz twojego „tak”, albo „nie”. Chyba nadal nie słuchała, wpatrując się w zaczarowany dokument, obiecujący ziszczenie snów. jest tam zaklęte własne życie, były własne decyzje, własne, zupełnie własne sprawy, o które nikt nie miał prawa zapytać. Był tam swój dom, a może nawet własna rodzina... dzieci... Ale o czym mówił stojący przed nią, dziwnie wzruszony, czy przestraszony mężczyzna?... - Co ty wygadujesz? - zapytała niegłoœno a także zobaczył, że trzydziestoczteroletnia niewolnica, nawet z wyzwoleńczym aktem w ręku, nie potrafi w jednej chwili stać się kimœ innym. - To nie ode mnie... Nie należę do siebie, ja... nie mogę! Urwała, bo dysponowała przed oczami dowód na to, że owszem może - lecz zarazem nie umiała przyjąć owego do wiadomoœci. Gotah dostrzegł coœ, czego nie oczekiwał: Kesa męczyła się, gotowa ponownie wybuchnąć płaczem, bardziej chyba przerażona niż uradowana cudownym snem, z którego zaraz należało się obudzić. - Ależ możesz, czy musisz, bo odtąd nikt nie podejmie w twoim imieniu decyzji. Wszystko jest zależna od ciebie - powiedział z wysilonym spokojem, kucając u nóg siedzącej na krzeœle kobiety a także opierając splecione dłonie na jej kolanach, gdzie spoczywał rozpostarty dokument (przykucnął zaœ najbardziej dlatego, że mocno trzęsły mu się nogi). - Nie wykręcisz się od niczego... Posłuchaj: wojna niedługo się rozmyje. Imperialna armia właœciwie nie istnieje, Yokes stoi pod Tarwelarem, gotów spalić jutro cały południowy Armekt. Regentka ma pod Rollayną blisko dwadzieœcia nowych chorągwi, przeważnie południowodartańskich, a w samej Rollaynie trzytysięczną milicję, wystawioną dla niej przez miasto. Do Kirlanu pojechało poselstwo, lada dzień pozostanie ogłoszone formalne zawieszenie broni, bo nieformalne ciągnie się od dwóch tygodni. Nie jesteœ już potrzebna swojej pani, która wkrótce dotknie na skroniach ciężkiej korony królewskiej. Odbudujmy Sey Aye a także zajmijmy się wreszcie własnym życiem, Keso. Moje nie było udane, zapomniałem o tak wielu sprawach... A twoje życie? Powiedz? Spokojny głos Przyjętego, napomknienie o toczącej się wciąż wojnie, podziałały otrzeŸwiająco. Kesa pojmowała już, co mówi do niej Gotah. - Moje życie? Przecież wiesz - odparła, mocno trzymając w dłoniach drogocenne pismo, o którym dotąd nawet nie œdysponowała marzyć. - Ale... o co ty mnie pytasz? Ja nic z owego wszystkiego nie rozumiem! - wyznała z całkowitą bezradnoœcią. Wciąż było to bliskie prawdy. Stawał przed nią wyjątkowy a także wspaniały mężczyzna, nie widzący niewolnicy, lecz człowieka. Pytał, czy chce odmienić swoje życie a także był gotów zrezygnować ze wszystkiego, co uważał dotąd za ważne, czy œwięte. Kesa bała się, że bywa obiektem najbardziej ponurej, okrutnej kpiny, jaką można było dla niej wymyœlić. Drżała na myœl, że czar pryœnie ;, gdy przyjmie złudzenie za prawdę. Setki niedosiężnych dotąd tęsknot, setki pragnień, w jednej chwili ogarnęły kobietę, która jeszcze wczoraj mogła co maksymalnie marzyć o czymœ tak zwyczajnym dla każdego, jak pójœcie dokądœ... z kimœ... lub pozostanie dla kaprysu w mieszkaniu, bez pytania nikogo o zgodę. - Nic z owego nie rozumiem... - powtórzyła. - Boję się - przyznała cicho a także szczerze. - Wiem. Ja też - spróbował zażartować, ale czuł tylko istną trwogę a także dlatego to nie był żart. - A mimo wszystko, Keso, żadne „póŸniej”, żadne „może” a także „nie wiem” - uprzedzał odpowiedzi. - Nie mam już okresu na głupstwa, bo zdążyłem zmitrężyć pół życia... Jestem, kim jestem. tego ; zmienić. Nie mam dla ciebie nic więcej, tylko niekończące się rozmowy, wgłębianie się w treœć starych kronik a także roczników. Nie mam a także posiadać nie będę takiego mieszkaniu, jak ten tutaj... Jeżeli pojedziesz ze mną, to zabierzesz ze sobą swoje suknie a także wszystko, co zechcesz, ale nieprędko dostaniesz jakikolwiek prezent od swojego przyjaciela a także... swojego pana. Nic dla ciebie nie mam, zupełnie nic, to fakt - mówił szybko, trochę chaotycznie, bo z głębi serca, tak jak przenigdy dotąd. - Przecież uciekłeœ ode mnie... na wojnę - powiedziała oskarżycielsko, ocierając na policzkach łzy.